Swe życie poświęcił dla "solidarności"
sprawy,
kapłańskie szlaki obce mu były,
samolubne myśli dla swej zbierania chwały
zamiast aureoli nad Jego głową świeciły.
Ze swoją matką-PYCHĄ- przez świat
ze szyderczym uśmiechem pewnie kroczył,
zbierając hołd niczym król przewielebny ,
a teraz zrzucić musiał swe koronkowe ornaty,
przed Bogiem tłumaczyć się musi- BIEDNY!
Chlubiony przez wielu jak przystało na Jego
świętą w kraju naszą-POSŁUGĘ,
lecz słowach swych -antysemita, nie wyglądał
na wiernego kościołowi sługę.
Usta u świętej Brygidy mu biskup za kazania
zaszył, z nadzieją, ze zdobędzie pokory kulturę!
Luksusowe wiódł życie, wino ze swoim wizerunkiem
produkował,
restauracje i inne niegodne Bożego urzędu prowadził
interesy,
nie takie jest przecież powołanie kapłana.
Umarł prałat we śnie, nie doczekał rana.
Przestrogą nich życie Jego będzie
dla innych na szanownym urzędzie,
czy to proboszcz, prałat, kardynał
wszystkich niegodnych zaszczytu takiego
sprawiedliwe rozliczenie po zejściu dosięgnie.
|