Otula mnie kolejna chwila
zamyślenie zadumy kołdrą oblekło
w myślach spokoju rajska cisza,
cisza co w sercu rozpala szalone piekło.
Siła ducha wciąż walczy
z bezsilnością ciała
wesołość ust zakropiona smutku
z oczu łzami,
niech każda chwila upadku mnie wzmocni
do codzienne mej walki z potężnymi
wiatrakami.
Choć Don Kichotem nie jestem
lecz mam hard jego walecznego ducha,
zabiorę swego towarzysza wiernego na
wojnę by ten żałości w mej pieśni wysłuchał.
Nie jestem z tych co łez otrzeć nie
potrafi,
wziąć w garść smutek w sercu
i w rozdrapanej już duszy
na wojnę ze śpiewem jękliwym
na ustach pójdę , by któryś
z wiatraków kiedyś się wzruszył
|